The Cookies - Fool
Utwór został utworzony 2 lat, 6 mies. temu.
Newsy
Kurs Adobe Premiere Pro

Witajcie !Poniżej przedstawiamy cykl filmów instruktażowych z zakresu...

09/12/2013 11:55:25
Kursy Adobe Photoshop

Witajcie ! Poniżej przedstawiamy cykl filmów instruktażowych z zakresu...

22/11/2013 08:57:52
Nastaw się na chill out z Chilli ZET

Chilli ZET prezentuje dziewiątą odsłonę albumu „Nastaw się na chill...

22/05/2013 17:48:57
Odsłuch nowego albumu Crystal Fighters

27 maja ukaże się nowy studyjny album Crystal Fighters zatytułowany "Cave Rave"....

22/05/2013 17:46:25
Wydarzenia

Wywiad z Julią Marcell
Zaktualizowano 22/05/2012 19:06:51

Julia Marcell to polska piosenkarka i kompozytorka mieszkająca w Berlinie. Dużo koncertuje, pracuje nad nowymi pomysłami w studio - naprawdę trudno za nią nadążyć. Na szczęscie udało Jej się znaleźć czas by porozmawiać z nami o początkach Jej przygody z muzyką i nie tylko. 

Zespoleni: Komponujesz od 14 roku życia. Jakie były początki? Uczyłaś sie grać na jakimś instrumencie?
Julia Marcell: Zaczęło się od gitary akustycznej, napisałam na niej masę złych piosenek, a potem zaczęłam się bawić loopami, beatami, nagrywałam demówki, siedziałam zamknięta w pokoju i starałam się stworzyć coś na kształt własnego mini studia. Szukałam w internecie porad jak nagrać to, czy tamto, szukałam programów, czytałam o sprzęcie, co warto mieć, co sprawi, że moje demówki będą lepsze. Zajmowało mnie to o wiele bardziej niż ćwiczenie na instrumencie.


Z: Nagrałaś epkę „Storm” i sama ją wydałaś, jak doszło do jej nagrania?
JM: Epkę "Storm" nagrałam w olsztyńskim Studio-X z Marcinem Kiełbaszewskim, który pomagał mi to składać. Przychodziłam np. na kolejną sesję, a Marcin wyskakiwał z nowym mikrofonem, który gdzieś znalazł i "ten będzie dla ciebie lepszy".  To były moje pierwsze próby z pianinem, jako głównym instrumentem, wstępnie chciałam po prostu nagrać te utwory na szybko, ale w końcu tak się wkręciliśmy, że je wyprodukowaliśmy i powstała epka. Marcin znalazł kwartet smyczkowy, bardzo młodych ludzi z olsztyńskiej szkoły muzycznej, których początkowo zatrudniliśmy na jedną sesję, a gram z nimi do tej pory..
 
Z: Płytę "It might like You" nagrałaś na setkę, wymaga do dobrej znajomości materiału przez resztę nagrywających muzyków, czy długo zajęło wam przygotowanie materiału do rejestracji?
JM: Tak, całkiem długo, dużo ćwiczyliśmy. Pamiętam, że graliśmy w moim mieszkaniu i czasem nagrywaliśmy te próby, żeby na pewno wyłapać wszystkie problemy. Nagrywanie siebie podczas prób bardzo dużo daje! Potem czasem przesyłaliśmy te nagrania do Mosesa - producenta, żeby skonsultować parę rzeczy.

Z: A propos Moses Schneider, jak doszło do tej współpracy?
JM: Poznałam Mosesa przez mojego managera Larsa Grewe, któremu zdradziłam, że chcę nagrać płytę na setkę, a on znał właśnie idealnego producenta. Lars był jeszcze wtedy A&R managerem, przydzielonym mi przez Sellaband. Nasza współpraca miała się skończyć po zamknięciu projektu, a przetrwała do dziś. Przyjechałam więc do Berlina na spotkanie, nie wiedząc czego się spodziewać, przegadaliśmy 8 godzin i wiedziałam, że to ten człowiek. Praca z Mosesem jest niesamowita, ma on ogromną wiedzę i wrażliwość muzyczną, ale jednak masz wrażenie, że nie pracujesz, tylko się bawisz. Dlatego też zależało mi na zrobieniu z nim również mojej drugiej płyty "June" i cieszę się ogromnie, że się udało.

Z: W skład Twojego zespołu wchodzą również obcokrajowcy, jak na siebie trafiliście?
JM: Jakoba Kierscha, który gra z nami na bębnach poznałam już na nagraniu "It Might Like You", wpadł na jeden dzień do studia i dograł partię perkusji na "Night Of The Living Dead". Thomsen zagrał z nami kilka koncertów na kontrabasie, ale dopiero przy "June" odkryłam gitarę basową i od tamtej pory jest w stałym składzie zespołu. Chrisa, Thomasa i Sebastiana poznałam o wiele później przez znajomych i znajomych znajomych. W Berlinie bardzo łatwo spotkać muzyków, tu wszyscy grają i często na imprezach rodzą się jakieś kolaboracje czy nowe składy.

Z: Zaśpiewałaś duet  z Voltaire'em, muzykiem pochodzącym z Kuby, ukazał on sie na jego płycie. Nagrał on również cover Twojej piosenki "Accordion Player".  Jak doszło do tej  współpracy i jak ona wyglądała?
JM: Voltaire znalazł mnie w internecie, spodobała mu się właśnie piosenka "Accordion Player" i zaprosił mnie do zaśpiewania z nim w duecie w utworze "This Sea". To było dla mnie bardzo ciekawe doświadczenie, i też jeden z pierwszych takich sygnałów, że internet jest ogromnie pomocnym narzędziem. Większość moich kolaboracji czy wypraw na antypody zaczynała się przez internet.

Z: Jak powstają Twoje utwory?
JM: Długo, potrafię spędzić miesiące nad aranżacją. Z przerażeniem stwierdzam, że coraz bardziej lubię tak sobie dłubać w piosence, zastanawiać się nad każdym hihatem i jeżeli nie narzucę sobie jakiś ograniczeń, mogłabym tak w nieskończoność.

Z: Sporo koncertujesz, czy eksperymentujecie z materiałem w trakcie występów?
JM: Tak, często udaje nam się coś zaimprowizować, ale to też zależy od koncertu. Kiedy zdarzy się, że atmosfera wyjątkowo sprzyja takim wycieczkom, potrafimy nawet stworzyć całkiem nowy utwór na scenie.

Z: Mieszkasz w Niemczech i tam również grasz wiele koncertów. Czy różnią sie one od tych w Polsce? Jeżeli tak to czym?
JM: To zależy jak spojrzeć. Każdy koncert jest inny, ale to są różnice wynikające z miejsca, atmosfery, publiczności i kraj nie ma tu nic do rzeczy. A z kolei organizacyjna strona koncertu jest zawsze taka sama: trzeba zrobić soundcheck, przygotować się, a po wszystkim spakować i wyjechać.  Z takich zauważalnych różnic, w Polsce na trasie częściej zdarzają nam się jakieś szalone historie.

Z: Z pewnością wiele osób chciałoby usłyszeć jak śpiewasz po polsku, na najnowszej płycie "June", jest pewien fragment w  utworze "Echo", czy planujesz nagrać coś w całości po polsku?
JM: Nie myślę o tym, jak wyjdzie to wyjdzie. Język jest dla mnie tak samo ważną składową utworu jak słowa czy melodia, nadaje pewien określony charakter. "Echo" się przydarzyło spontanicznie, być może coś jeszcze podryfuje w tym kierunku, ale trudno mi na tą chwilę to stwierdzić.

Z: Pierwsza płyta była akustyczna, na drugiej jest dużo elektroniki. Wyczytałem że korzystałaś z samplera, ta elektornika pojawiła sie w twojej twórczości, pomiędzy płytami, czy już wcześniej bawiłaś się rożnymi zabawkami?
JM: Trochę bawiłam się elektroniką na samym początku, ale nigdy nie czułam, że coś na ten temat wiem. Na "June" to Moses i Ben (odpowiedzialny na płycie za sound design) nadali temu ostateczny kształt, ja tylko mówiłam co mi się bardziej podoba a co mniej.

Z: Oglądając Twoje teledyski można dostrzec ze masz również talent aktorski, piszesz scenariusze
do teledysków i współreżyserujesz je, efekt końcowy jest naprawdę niezły, czy masz zamiar rozwijać sie w tym kierunku?
JM: Hahaha dzięki, ale talent aktorski to chyba za dużo powiedziane ;) Kręcenie teledysków sprawia mi dużo frajdy, ale chyba na tą chwilę nie chciałabym w to wchodzić na 100%. Praca z ruchomym obrazem jest trudna i wymagająca i po każdym teledysku jestem bliska myśli "nigdy więcej" ! Może muszę trochę okrzepnąć i bardziej popróbować się z tą materią, na razie robię to dość okazyjnie.

 


Z: Otrzymujesz dużo wyróżnień, co płyta to jakieś nagrody, najpierw epka (którą docenili internauci na portalu sellaband co pozwoliło Tobie nagrać płytę ) później płyta, która okazała sie dość dużym sukcesem (została zauważona i zebrała mnóstwo dobrych recenzji nie tylko w Polsce), teraz za drugi album „Fryderyk”, paszport „Polityki”. Jak te nagrody działają na Ciebie?
JM: Tak naprawdę szybko o tym zapominam. Cieszę się oczywiście, jeżeli ktoś mnie chce wyróżnić i mówi, że warto zwrócić uwagę na to co robię, ale to dzieje się tak trochę obok.

Z: Czego słuchasz w wolnym czasie?
JM: Ostatnio najwięcej The Jezabels, Bodi Bill, Charlotte Gainsbourg i Grimes - nowa płyta "Visions" jest świetna!

Z: Julia Marcell to pseudonim artystyczny, zastanawiałaś się jaki byłby Twój pseudonim gdybyś
miała wykonywać hip-hop?
JM: DJ Lars Fader.

Z: Dzięki za rozmowę



Wysłane przez: admin
Ostatnia aktualizacja 22/05/2012 19:06:51


Komentarze

» Musisz być zalogowany(a) aby dodać komentarz

Brak komentarzy